Za moim Wodzem
Kiedy spojrzę, kto na przedzie
Tych, co w niebo dążą, kroczy -
Kto mię drogą życia wiedzie
W rajski niebios kraj uroczy;
Zbieram siły i z zapałem
Idę za Nim, bo iść muszę -
Tylko wołam sercem całem:
Jezu, wodzu! Wiedź mą duszę!
Wiedź jak chcesz, przez krzyż, w cierpieniu,
Czy wśród nędzy, czy w żałobie,
Czy wśród burz, czy w opuszczeniu -
Byle tylko iść przy Tobie!
Gdyby lżejsza wiodła droga,
To byś nią wiódł Wodzu złoty,
Wszak mię kochasz Sercem Boga,
Wszak Ci żal jest łez sieroty?
O, więc pójdę cicho, stale
W ślad Twój - choć w dnie złe i dżdżyste,
Aż za tobą stanę w chwale,
Gdzie królujesz, Wodzu - Chryste!
Do góry
Wśród burzy
Jak, gdy w przyrodzie dzikie żywioły
Zerwą się naraz burzą straszliwą,
I drą niebiosa gromem napoły
I grożą zgubą i niwom -
Tak nieraz w duszy wiatr się rozpęta,
Ciemność ją czarna i lęk ogarnie,
Iż zda się biednej, że jest przeklęta,
Że chyba przyjdzie zginąć jej marnie, -
O, wtenczas - jeśli jak ptak strwożona
Do Serca Zbawcy ufna się zwróci,
Wnet ciemności, smutek i lęk pokona
I hymn radosny znowu zanuci;
Bo Serce Boga zaraz się wzruszy
I tym, co proszą, w pomoc pospieszy
I wszelkie burze rozpędzi z duszy
I obietnicą nieba pospieszy!
Do góry
Ku niebu
O ramię krzyża wsparci i w Bożą
Twarz ukochaną Zbawcy wpatrzeni,
Idźmy ku niebu, ku rajskim zorzom,
Aż Jezus ziemię na raj zmieni.
W Sercu Jezusa, skuci więzami
Miłości Jego, idźmy przez życie,
Wszakże On przyrzekł, więc pójdzie z nami,
Aż z Nim staniemy na niebios szczycie.
Idźmyż ku niebu, złożywszy skronie
Na piersi Zbawcy, jak uczeń Jego, -
A On nam poda Swe Boże dłonie
I do Królestwa wwiedzie nas Swego!
Do góry
Do Serca Zbawcy
Jezu! mój Boże, Królu serca mego!
Prócz Ciebie, Panie, nie pragnę niczego
I nic nie żądam, prócz Twojej miłości.
I krzyż Twój dźwigam, choć ze łzą, w cichości.
Prowadź mnie Jezu; za Tobą bez trwogi
Pójdę, gdzie zechcesz - przez ciernie i głogi.
Na każdej drodze powiem Ci, o Panie:
Niech się Twa święta wola ze mną stanie.
Czyń co chcesz ze mną - z Tobą i przy Tobie
Błogo mi będzie w każdej życia dobie.
Żadne Cię skarby zastąpić nie mogą.
Tyś mi, o Jezu światłem i drogą.
Gdzieś Ty, tam niebo - więc gdy mam już Ciebie,
Na ziemi ciałem, duszą jestem w niebie.
Wiem - cierpieć muszę, bo droga do nieba
Przez krzyż prowadzi, a iść po niej trzeba;
Tylko Ty Jezu prowadź mnie jak dziecię!
Ja chcę Cię słuchać Panie, całe życie,
A gdy się pod krzyża brzemieniem,
Ty mnie Twym słodkim podeprzyj ramieniem.
O Jezu, Jezu! życie życia mego,
Wysłuchaj korne prośby dziecka Twego -
Ty jeden tylko bądź myśli mych celem,
Pociechą duszy i serca weselem;
Niech już dla Ciebie tylko ogniem płonie
Serce me, Jezu - niech w Tobie zatonie,
Niech się zatopi w Tobie bez pamięci
Bym żył w Twym Sercu, jak w Nim żyją Święci!
Do góry
Ks. WŁADYSŁAW WOJTOŃ

Strona główna
Wiersze
Do góry